» LeBron James i Drew Gooden. Od kumpli do wrogów. Drew Gooden - postać, której wielu fanom Cavs przedstawiać nie trzeba. Startowy silny skrzydłowy Kawalerii przez trzy i pół sezonu. Nadspodziewanie dobry zastępca Carlosa Boozera po jego ucieczce do Utah Jazz. Jeden z najlepszych pomocników LeBrona Jamesa odkąd ten trafił do NBA. Świetny na atakowanej desce (zmysł do zbiórek w ofensywie) oraz z bardzo dobrym rzutem z półdystansu. Specyficzna osobowość. W lutym 2008 oddany do Chicago Bulls.
Historia w sam raz na sezon ogórkowy, choć nie do końca. Dotyczy bowiem transferowego planu Wine and Gold sprzed paru tygodni. Planu, który nie wypalił.
Tego lata Drew Gooden chciał powrócić do Ohio jako wolny agent - chciał też tego klub. Zawsze cenił Cleveland, kibiców i spędził tam swoje najlepsze dni jako koszykarz. Właśnie takiego typu skrzydłowego poszukiwali Cavs. Nie wystosowano jednak ani jednej oferty.
Na ten pomysł alergicznie wręcz zareagował gwiazdor CC, LeBron James. Duet skrzydłowych Cavaliers z lat 2004-2008, który nie raz padał sobie w ramiona, wzajemnie wspierał i motywował (choćby w słynnym marszu przez Playoffs 2007 do Finals) i świetnie współpracował na parkiecie, dziś szczerze się nie znosi - jak twierdzą bliskie obu zainteresowanym strony.
Problem tkwi w DeShawnie Stevensonie. Przeciętnym graczu o, którym zrobił się straszny szum ponad rok temu, gdy wszem i wobec obwieścił światu, że "LeBron James jest przereklamowany i może go bez problemu zatrzymywać". Przerodziło się to w grę słów, którą śledziło całe USA [tak oni to kochają bez wątpienia...]
Później gdy Wizards, Stevensona wpadli na Cavs w 1 rundzie PO, słowa przeniosły się na parkiet. Obserwowaliśmy pełną brutalności serię w której gracze byli wyrzucani, zawieszani, łapali faule techniczne i niesportowe, prowokacji, utarczek słownych, przepychanek nie było końca.
Do sprawy wmieszani zostali raperzy, Jay-Z i Soulja Boy. Powstawały piosenki, jedni drugich dissowali, seria żyła swoim życiem. Było o niej głośno jeszcze długi czas. Cavaliers ostatecznie wygrali ją 4-2, eliminując Wizards trzeci rok z rzędu w 1 rundzie.
Jak twierdzi wiele osób, za całość odpowiada właśnie... Goodi. Noszący numer 90 na koszulce, o twarzy niewinnego chłopca Drew jest bliskim przyjacielem Stevensona. Na początku sezonu 2007/2008 DS wyzwał Goodena do zakładu o 100 tyś. dolarów. Obaj mieli zapuścić zarost i ten, który pierwszy go zgoli przegrywa. W pewnym momencie sezonu broda Goodena była naprawdę ogromna i wyglądała komicznie.
Pomysł Stevensona wyśmiał podobno zespół Wine and Gold z Jamesem na czele, podczas wewnętrznych rozmów w szatni Cavaliers. Gdy Drew odszedł z Cavs, złamał niepisaną zasadę (to o czym, mówimy w szatni - zostaje w niej), rzekomo dodał coś od siebie do historii i opowiedział Stevensonowi (konkretnych słów prócz samych zainteresowanych nie zna zapewne nikt).
Następnie latem miało dojść do rozmowy telefonicznej w, której obaj przez długi czas obrzucali się wyzwiskami.
Podczas meczu na początku listopada 2008 roku w Q, gdzie zjechali Bulls Goodena, można było zobaczyć - notoryczną, wzajemną wymianę słów zawodników, gdy tylko obaj znaleźli się koło siebie. Obaj nie praktykowali nigdy takiego zwyczaju.
Warto dodać, że przed spotkaniem Gooden podbiegł do ławki Cavaliers, przywitał się ze wszystkimi, a LeBrona ominął - co przez pewien moment pokazały kamery stacji ESPN.
Kolejny i ostatni jak do tej pory raz od zajścia, stanęli ramię w ramię - 5 kwietnia tego roku, ponownie w Cleveland. Drew Gooden grał już dla San Antonio Spurs. Gdy tylko pojawił się na boisku, ruszył do krycia LeBrona, a sam James też szukał izolacji i pojedynku. Pod koniec 1 kwarty, LBJ dobre kilkanaście sekund trzymał piłkę w dłoniach, bardzo szybko kozłował i mówił coś ciągle w kierunku Goodena, który nie pozostawał dłużny.
Drew grał świetny mecz, podobnie jak LeBron i przez pewien czas w 3 kwarcie prowadzili grę na punkty. Jeden trafiał, drugi odpowiadał. Po spotkaniu nie podali sobie rąk i rozeszli w swoje strony.
Cała sprawa wygląda jak spór przedszkolaków, a dwójka znakomitych kumpli przez jedno nieporozumienie, nie może teraz na siebie patrzeć, nie są w stanie normalnie rozmawiać - nie wspominając o wspólnej grze. Właśnie dlatego "Goodi" do Cavs ponownie nie trafił, a na to, że kiedyś jeszcze trafi - szanse są znikome.
Jakie jest Wasze stanowisko w tej kwestii ? Złość i specyficzny charakter LeBrona ? Długi język i zwykła ludzka głupota Goodena ? (Drew kilka raz miewał mało mądre wypowiedzi - jak choćby ta o Elivisie Presley'u). Zapraszam do dyskusji.
Moim zdaniem wina leży po obu stronach, bo równie dobrze mogli się dogadać i wybaczyć.. no chyba, że to coś było naprawdę poważne. Z drugiej strony większa wina leży po stronie Drewa.. bo to on niepotrzebnie wyjawił to, co jak napisałeś w tekscie.. powinno zostać w szatni. Szkoda, bo lubiłem Goodena.. dawał z siebie wszystko w każdym meczu i na pewno wzmocniłby nas solidnie pod koszem. No cóż, niestety tak się nie stanie. Mimo wszystko szacunek za te trzy i pół sezonu w barwach Wine&Gold. W międzyczasie musimy szukać alternatyw. Ktoś pod kosz + rozgrywający weteran. Go Cavs!
Zaciekawil mnie ten artykul ... Kurcze, nie mialem nawet pojecia o takim obrocie sprawy ... Coz, szkoda ... bo widzialbym Drewa u nas, ale skoro obaj sie "nie trawia", to coz ... nie pozostaje nic innego jak wlasnie szukac kogos innego. Lubilem go w sumie jak gral u nas, ale wina lezy po obu stronach ... GO CAVS i GO KING JAMES !
Uwielbiałem Drew'a u nas. Rzucał momentami jak automat. Pamietam ten mecz z Celtami [juz tymi z big3] jak zrobił chyba 8/8 in a row w jednej kwarcie. Zawsze walczak, agresywny w pomalowanym plus te zbiorki w ataku, niesamowite pilki wyciagal [Varejao od niego sie tego uczyl przez dlugi czas]. Odkad odszedl nie mamy stabilnej czwórki, która dobrze rzuca. Na dzis byloby jeszcze lepiej, wtedy robil z glowna pomoc Lebrona, teraz moglby sie bardziej skupic na innych aspektach. No ale wyszlo jak wyszlo
dorośli ludzie a zachowują się jak dzieci nie mam słów po prostu...i tak przypominając sobie porażke z orlando widze ze lebron bardziej dojrzały jest koszykarsko niż personalnie...szkoda...
Wina po obu stronach no ale naprawde ile mozna sie kłocic o takie cos...
Ahhh czlowiek broda Walczyl walczyl i to dobrze szkoda go ale coz tak naprawde nikt nie wie o co te spiecie ... moze o DeClowna moze o cos innego ... fakt faktem przydal by sie :> jednak plakac nie bedziemy kogos innego znajdziemy
faktycznie trochę jak dzieci - chociaż kto wie o co naprawdę poszło... chyba jednak nie o coś czego nie można by z klasą załagodzić -> szkoda z pewnością byłby idealnym wzmocnieniem i domknięciem składu (chociaż z tą równością bywało u niego różnie - pamiętam jak raz bombnął 31 pkt by następnej nocy zrobić raptem 2 ale i tak cenię go znacznie bardziej niż varejao)
Trochę to dziecinne, ale nic się na to nie poradzi. Ludzie są rożni i czasem śmiertelnie się na siebie obrażają o zwykłe "pierdoły". Gooden na pewno przydałby się w Cavs, ponieważ jest lepszy od Varejao. Stało się jednak inaczej i Drew dołączył do Maverics- drużyny która w najbliższym sezonie powinna być bardzo silna.
Obrażają się tylko bachory i baby, widać koszykarze nba też, a najlepszy czas w kosza dla Goodena właśnie przed nim, w Mavs
Serwis Cavs.e-nba.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy! Zastrzega sobie jednak prawo do ich edycji, kasowania, a także banowania ich autorów.