Pierwszy serwis internetowy o Cleveland Cavaliers w Polsce
Menu
» Wiadomość:

» Nerwowo w Q - Cavs stracili wysoką przewagę, ale wygrali !
Cleveland Cavaliers mimo nerwowej końcówki pokonali ekipę z Nowego Jorku 113-106. Dzisiejsza wygrana jest 11 z rzędu drużyny z C-Town, co jest najlepszym wynikiem na ten moment w całej lidze.

Gdyby ktoś obejrzał tylko pierwszą połowę spotkania z Knicks, powiedziałby pewnie czytając tytuł: "Jaka nerwowa końcówka?". Przecież po pierwszej połowie podopieczni Mike'a Browna prowadzili już 74-54.

Wydawać się mogło, że już jest po meczu i teraz jedyną sprawą na którą kibice będą mieli zwrócony wzrok to statystyki LeBrona Jamesa. Lider drużyny z Ohio od początku meczu straszliwe karcił swoich rywali. Do połowy pierwszej części spotkania głównie chodziło o znakomite podania Króla, które otwierały drogę do kosza jego kolegom z zespołu.

Świetnie w graniu z LBJ'em, jako playmakerem odnajdywał się J.J. Hickson, który co chwila urywał się swojemu obrońcy i dostawał podanie na wolne pole pod samym koszem. Drugoroczniak w późniejszych fragmentach meczu nie dostał już wielu minut, ale i tak zdążył zapisać 10 punktów i 5 zbiórek w ciągu 15.




Skrót | Statystyki | Zdjęcia | Download



Jednak chwilę później "Chłopak z Akron" przypomniał wszystkim, że potrafi wygrywać całe spotkania w pojedynkę. Zaczęło się od normalnego rzutu za 3 punkty na trochę ponad minutę przed końcem pierwszej kwarty.

Dokładnie w tym momencie MVP poczuł, że to "ten" moment. Koledzy z zespołu kierowali wszystkie piłki do Jamesa, a ten bez chwili zawahania umieszczał je w koszu, rzucając niejednokrotnie ponad metr od "łuku" i przez ręce więcej niż jednego obrońcy.



Pierwsza kwarta skończyła się wynikiem 44-24.

W drugiej odsłonie "Chosen 1" nie zwalniał, ani na chwilę. Trafiał każdy rzut, nad każdym rywalem, wprowadzając kibiców zgromadzonych w The Q w istną euforię. Po 16 minutach spędzonych na parkiecie miał już na swoim koncie 31 punktów, którymi wyprowadził swój zespół na 23-punktowe prowadzenie.

Na pięć i pół minuty przed końcem pierwszej połowy, Mike Brown postanowił dać odpocząć swojemu najlepszemu zawodnikowi i sprowadził go na ławkę.Dokładnie w tym momencie ze statystyk wynikało, że ostatnie 24 punkty dla Winno-Złotych zdobył sam Król James.

Jednak różnica pomiędzy zespołami nie rośnie tak samo szybko, jak ilość punktów Jamesa. Spowodowane jest to bardzo słabą obroną, która pozwala odpowiedzieć graczom z "Wielkiego Jabłka" na podpisy strzelecki LeBrona. Podopieczni Mike'a D'Antoniego wykorzystują możliwość zdobywania łatwych punktów.

Pierwsza połowa spotkania kończy się wynikiem 74-54 dla Cavaliers.

Po dwóch kwartach LeBron James może się już pochwalić oszałamiającymi statystykami: 35 punktów, 3 zbiórki, 6 asyst, 4 przechwyty i zaledwie jedna strata. tylu "oczek" w jednej połowie spotkania nie osiągnął wcześniej jeszcze żaden z graczy organizacji z Cleveland.

Początek 3 kwarty może być trochę mylący. Cavs w ataku doskonale szukają kolegów z drużyny, co kończy się dwoma z alley-oop'ami z rzędu. Rozpoczyna LBJ podając do J.J.'a, a chwilę później bliźniaczo podobną akcję wykonują Daniel Gibson i Shaquille O'Neal.

Po chwili zaczyna, jednak brakować pomysłów na grę w ataku, a w destrukcji "Kawalerzyści" grają jeszcze gorzej niż w poprzednich kwartach. Podopieczni Mike Browna tracą powoli rytm gry, co bezlitośnie pod koniec tego fragmentu gry wykorzystują Knickerbockers, a w największym stopniu Nate Robinson.

Na około minutę przed końcem trzeciej "ćwiartki" Robinson trafia czwartą trójkę w meczu i doprowadza do jedynie 10-punktowego prowadzenia CC. Graczom z C-Town udaję się na to odpowiedzieć, ale ostatnie słowo w 3 kwarcie i tak należało do "Krypto-Nate'a", który zdołał jeszcze zdobyć 3 punkty z linii rzutów wolnych.

Przed ostatnią "dwunastką" na tablicy świetlnej widniał wynik 94-80 dla Cavaliers.

Czwarta kwarta to istny popis "Kawalerzystów"... Jak dobrze wiemy, Cavs są w czołówce zespołów NBA w kilku kategoriach. Założę się, że są też jednym z niewielu zespołów w lidze, które tak niewiarygodnie szybko potrafią stracić prowadzenie, co pokazywali już wiele razy w tym sezonie.

Właściwie po pierwszej połowie ten mecz powinien już być rozstrzygnięty i dogrywać go powinny ławki rezerwowych obu zespołów. Jednak brak konsekwencji i odpowiedzialności w zespole z Cleveland, jak i w sztabie trenerskim, pozwolił na stracenie prawie całej wypracowanej przewagi.

Od początku 4 części pojedynku ekipa z Nowego Jorku zbliżała się do Cavaliers, żeby na trochę ponad 2 minuty przed końcem spotkania doprowadzić do wyniku 106-109.

LeBron marnował w tym czasie wiele akcji swojego teamu oddając bardzo trudne rzuty. Nie pomagali mu jednak koledzy z zespołu, którzy przez swoją mało dynamiczną grę w ataku, nie potrafili wyjść na dogodną pozycją i dostać piłkę od gwiazdy Cavs.

Tego całego zamieszania można by jednak uniknąć też w inny sposób, a dokładnie przez poproszenie o przerwę na żądanie trenera Browna. Zawodnicy na pewno by się uspokoili, a sztab trenerski przygotowałby zagrywkę ofensywną i dałby kilka rad poszczególnym zawodnikom. Tak jednak się nie stało...

Cavaliers grali dalej, ale na szczęście w ostatnich dwóch minutach meczu do gry wrócił "KING JAMES". L.J.#23 trafił dwa bardzo ważne rzuty za 2 punkty, które ostatecznie przesądziły o losach meczu.

Po nim, LBJ o swojej niesamowitej dyspozycji mówił tak:

"Nie potrafię tego wyjaśnić. To był dla mnie wspaniały moment w grze, oddawałem bardzo trudne rzuty, ale byłem pewny siebie i czułem,że będą wpadać..."

LeBron zaliczył w końcowym rozrachunku oszałamiające statystyki: 47 punktów, 8 zbiórek, 8 asyst i 5 przechwytów. Dobrze w roli rozgrywającego spisał się też "Boobie" Gibson, który zanotował 6 punktów i 7 asyst. 19 punktów zdobył Shaq O'Neal, ale pozostałymi statystykami Big Daddy raczej nie oczarował kibiców.

Następne spotkanie Cavaliers rozegrają we wtorek z New Jersey Nets, czyli kolejną ekipa, która w zbliżające się lato za wszelką cenę będzie próbowała ściągnąć do siebie supergwiazdę Cavs.

Źródło: inf. własna 

 Dodał: Cez; 07.02.2010, 03:52
» Komentarze:
Autor: adasz; 07.02.2010, 03:52

Dziwny to był mecz.

Miałem wrazenie ze cale zlo sie zaczelo od tej popisowki Jamesa. Zreszta wystarczy zobaczyc jak latwo Cavs wygrywaja zawsze z Knicks gdy LBJ nie szaleje punktowo i gramy spokojnie swoje, a jak sie meczemy gdy LeBron nakreca oczka i ballhoguje. Złamal mase zagrywek, a druzyna wypadla z rytmu. I poki trafial to byl miod a jak przestal [bo to sie stac musialo] to nagle wygladali jak dzieci we mgle i byli o krok od kompromitacji.

Z 2 strony James trafil wazne rzuty i zamrozil ten mecz, wygralismy 11 raz z rzedu. Jak ciezko jest sie podniesc gdy taka duza przewaga idzie w cholere a goscie sa 'hot' to bylo widac wczoraj po Magic, nam na szczescie sie udalo wygrzebac.

To tak na szybko kilka slow, bo wiekszych analiz z takich spotkan jak vs. Knicks czy GSW nie powinno sie wyciagac bo to nieobliczalne jednostki w NBA. Jest wygrana, jest ok.

PS. Na osobny akapit zasluguje "Majki". Knicks schodza kolejno do: 17,15,13,11,9 a pączek siedzi zadowolony na ławce, dowcipkuje z asystentruą i nawet nie mysli o timeoucie. Tak czy siak, inni sie potykaja z czolowki, my nie i to jest wazne.
Autor: Robin; 07.02.2010, 03:56

11wygrana z rzędu. świetna pierwsza połowa, kompletnie zamulona druga połowa. mogło być +20 no ale czasu nie cofniemy ważne że wygrali.
Autor: Tofciu; 07.02.2010, 03:59

2 połowa bardzo słaba.W 1 oglądaliśmy One man show.LeBron trafiał wszystko.Warto zwrócić uwage na jeszcze jeden aspekt,a mianowicie na żenującą postawe obronną obu drużyn.:D
Autor: dziadek-wielki fan JJ Hicksona; 07.02.2010, 08:09

po pierwszej kwarcie to myslałem ze LeBronowi wpadnie ze " setka " ... heh i on chyba tez tak pomyslał.
Swoje minuty co raz produktywniej wykorzystuje Hickson, który to, musi być dobrze kryty bo gdy nie jest, to widzieliśmy co sie dzieje. Niezaleznie jaki ma początek, po kilku minutach trener konsekwentnie sadzi go na ławie i zastepuje go Anderson 'el pajaco' V. Swietną robote wykonuje Shaq. Dobrze na rozegraniu wypadł dzisiaj Gibson i wpadło mu nawet pare asyst na konto. Tylko jakoś Zydrunas tak gra, że odnosze dziwne wrażenie iz wcale mu nie zalezy. Swoja postawą mówi do wszystkich "wiecie co - już mi się nie chce ..."
Autor: Maćko007 ; 07.02.2010, 10:21

Zydrunas ma już swoje lata i na pewno odczuwa zmęczenie ale mimo tego nadal czymś zachwyca (rzuty za 3).



CAVS mistrzami NBA !!!
Autor: ja23; 07.02.2010, 10:51

i 11 z rzedu wygrana hah BRAWO Cavs!!
LeBron nastepny mecz bardzo dobry!
Autor: sfd; 07.02.2010, 11:14

"Na osobny akapit zasluguje "Majki". Knicks schodza kolejno do: 17,15,13,11,9 a pączek siedzi zadowolony na ławce, dowcipkuje z asystentruą i nawet nie mysli o timeoucie. Tak czy siak, inni sie potykaja z czolowki, my nie i to jest wazne."


po raz kolejny humor adasza mnie rozwalił rotfl
Autor: Robin; 07.02.2010, 11:30

@Maćko007: mistrzami będą po finałach NBA a nie po meczu z NYK, spokojnie, jeszcze kawał sezonu i PO przed nami
Autor: karager; 07.02.2010, 12:25

właśnie o takiego LeBrona mi chodziło cieszy zwycięstwo chociaż przyznaje było nerwowo
Autor: ; 07.02.2010, 12:35

Świetny LBJ!!!
ale coś nie może zdobyć triple-double!!!
Autor: Maćko007 ; 07.02.2010, 13:04

"Robin" Wiem


Mistrzami Nowego Jorku (narazie) !!! teraz może być
Autor: Cezar; 07.02.2010, 14:17

Lebron najpierw miał skuteczność 12/16 a skończył z 17/31.. czyli potem po tych swoich cudach mial 5/15 tylko, no ale najwazniejsze ze na koncu trafil te 2 rzuty Bylo nerwowo ale wazne ze mecz do przodu.
Autor: fliper_11; 07.02.2010, 19:08

Ja tam wole wygrane po nerwowej końcówce niż gładko i przyjemnie
Autor: Cezar; 07.02.2010, 22:24

Dla widowiska i emocji lepiej ale jak mają tak tracić przewagi w PO to ja dziękuje za takie nerwy.. musi być skupienie cały mecz żeby wyrobić sobie charakter mistrzów.
Autor: Qblon; 09.02.2010, 02:23

z mojej skromnej strony, to jestem z cavs i uwazam ze sa przezajebisci, ze z tak chujowym trenerem osiagaja takie wyniki ich gra dominuje cala lige i stanowi dla niej na dzien dzisiejszy nieosiagalny target.
Mala dygresja, Na wild wild west, czarnym koniem tego sezonu jest utah i zycze im jak najlepiej bo szanuje jerrego sloana jesli deron williams nie przekontuzjuje, wytrwa w zdrowiu do fazy playoff to moga powalczyc oczywiscie nie z cavs:)
Autor: marcin zieliński; 12.02.2010, 20:18

LEBRON TO GWIAZDA


Serwis Cavs.e-nba.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy!
Zastrzega sobie jednak prawo do ich edycji, kasowania, a także banowania ich autorów.

Playoffs 2010



Liderzy - Sezon 2010/2011

Punkty na mecz Zbiórki na mecz
A.Jamison00.00 A.Varejao00.00
M.Williams00.00 A.Jamison00.00
J.J. Hickson00.00 L.Powe00.00

Asysty na mecz Przechwyty na mecz
M.Williams00.00 A.Parker00.00
D.Gibson00.00 M.Williams00.00
R.Sessions00.00 A.Varejao00.00

Bloki na mecz Skuteczność z gry
L.Powe00.00 J.J. Hickson00.00
A.Varejao00.00 A.Varejao00.00
J.Moon00.00 A.Jamison00.00

Copyright 2005-2010. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strona jest integralną częścią serwisu E-NBA.pl. Design by Kily.